Thomas Kelati: Pierwsza i czwarta kwarta w Szolnoku to katastrofa. A mamy lepszy zespół niż to pokazujemy!

23:26

11 stycznia 2017

Jacek Białogłowy

kierownik działu sportowego  +48 68 4555 527

Stelmet BC Zielona Góra przegrał z Szolnoki Olaj mecz Ligi Mistrzów po słabych I i IV kwarcie. I wprawdzie szansa na awans do fazy playoff ciągle istnieje, ale jest coraz mniejsza. O postawę zespołu w tym spotkaniu i w całej Lidze Mistrzów pytamy Thomasa Kelatiego.
RZG: Wyjaśnij proszę, co się stało z naszym zespołem w I i IV kwarcie, bo to była…katastrofa. 
TK: Fakt – to była katastrofa. Jesteśmy zmęczeni, tak – zmęczeni! Wiem, że to straszne tłumaczenie, ale jesteśmy zmęczeni. I to jest przyczyna porażki. Sposób w jaki graliśmy na początku meczu, w jaki weszliśmy w to spotkanie… – pewnie to było straszne do oglądania. I głównie te fatalne słowa o naszej grze dotyczą obrony. Bo atak – ok, nie wychodzi ci – trudno. Spróbuj pokonać rywala obroną. A my nie graliśmy w niej! Nie było rotowania, nie było pomocy, każdy tylko patrzył się jeden na drugiego, a nic nie robiliśmy. I dużą rolę odgrywało w tym zmęczenie. I wiem, że ciężko znieść takie tłumaczenie, ale to jest mój punkt widzenia –  gdy patrzyłem na kolegów widziałem właśnie zmęczenie!
RZG: No dobrze, ale jednak dogoniliście ich, i prowadziliście w IV kwarcie. I potem co się wydarzyło?
TK: I wtedy był kluczowy moment, który zdecydował! Prowadziliśmy 62-60 i nagle oni po technicznym trafili wolne, znowu trafili. I zagraliśmy wtedy dobrą obronę przez 23 sekundy i oni..trafili w ostatniej sekundzie trójkę. I to było jak wbicie sztyletu w nasze serca. To było ich momentum. Nie trafiliśmy kilku rzutów, oni tego potrzebowali, tego się chwycili i już nie wróciliśmy do meczu.
RZG: Skąd taka Wasza metamorfoza? Jak to jest, że w Polsce 3 dni temu jesteście wielcy, a dziś prezentujecie się tak słabo?
TK: Wiesz co….Początek tego meczu był ważny….Jakby każdy z nas liczył na drugiego – ty pokaż, że jesteś dobry….Węgrzy dokonali kilku zmian, mają nowego trenera i każdy z nich chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Pokazać,  że należy mu się gra w tej ekipie. A my źle podeszliśmy do meczu. To tak jak choćby wcześniej zrobiliśmy w meczu z Partizanem. I wychodzi, że nic się nie nauczyliśmy. Może trochę ich zlekceważyliśmy….No i znów wracamy do tego, co mówiliśmy – fatalny początek, dochodzimy ich, błędy w końcówce – nie utrzymaliśmy do końca tego, co umiemy najlepiej.
RZG: Czy ta porażka to wstyd dla Was? Porażka z najsłabszym zespołem w grupie?
Powiem tak – oni zasłużyli na pewno na tę wygraną. Na pewno byli lepszym zespołem. A my nie możemy wychodzić na boisko z takim podejściem. W żadnym z meczów nie możemy wychodzić na parkiet zrelaksowani. Nie jesteśmy takim zespołem, żebyśmy mogli pozwolić sobie na jakiś relaks, luźną grę. Bo to się kończy tak, jak z Partizanem czy tutaj. Musimy brać każdy mecz, jak mecz z Toruniem. Jakby naprzeciwko nas stał najlepszy zespół, z jakim możemy zagrać. I takie podejście może nam tylko dać sukcesy. Cóż – sezon jest długi, dużo meczów przed nami, musimy razem przejść przez to, co się stało. Ta porażka musi nas czegoś nauczyć. Nauczyć natychmiast.
RZG: A czy nasza sytuacja w Lidze Mistrzów to dla ciebie niespodzianka?
Tak. szczerze mówiąc uważam, że mamy lepszy zespół niż to pokazujemy.Nawet jeśli ta grupa jest jedną z najsilniejszych w Lidze Mistrzów to przegraliśmy mecze, których nie powinniśmy – z Partizanem, z Sassari we Włoszech. My powinniśmy je wygrać. Te porażki spowodowały to, co jest – naszą sytuację w tabeli. Według mnie mamy lepszy zespół niż to pokazuje tabela.

2 myśli na temat “Thomas Kelati: Pierwsza i czwarta kwarta w Szolnoku to katastrofa. A mamy lepszy zespół niż to pokazujemy!”

  1. no to pojechałeś Tomku po trenerze albo po samym sobie tłumacząc się zmęczeniem i zlekceważeniem rywala albo zbytnim zrelaksowaniem.
    I nie wiem czy takie słowa w mediach są wyrazem Pana odwagi czy lekceważenia Trenera.

  2. Pamiętam jak był Saso. Wiem,że już go u nas nie ma i „to se ne wrati”, ale chłopaki dostawali wtedy w cztery litery niemożebnie, a wyniki były :). Nie dałam rady wczoraj oglądać do końca, bo znowu grał inny zespół niż w niedzielę. Jeśli nie można powiedzieć wprost, ze nie chcemy po prostu wyjść z grupy, to ja to rozumiem i nie mam pretensji o przegrany mecz , ale o styl. Jestem z zespołem na dobre i złe, tylko czasem ta jakość gry… Mimo tego będę w sobotę, przyjdę też w następną środę. Te mecze musimy wygrać. Dla nas, kibiców też, ale przede wszystkim zawodnicy dla siebie. I jeszcze jedna uwaga, Dragicevic pretensje do kolegów proponuję w szatni!

Dodaj komentarz