Zielonogórski radny Robert S. nie stawił się w prokuraturze

08:49

28 grudnia 2017

Agnieszka Dyderska

dziennikarka RZG

Lekarz rodzinny i zielonogórski radny Robert S. nie stawił się na przesłuchaniu w prokuraturze. Miał tam usłyszeć zarzuty prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu i znieważenia policjantów, podaje Gazeta Wyborcza. Grozi mu do pięciu lat więzienia. Jak dowiedziała się Gazeta Wyborcza, radny znajomym przedstawia wersję, jakoby to nie on prowadził samochód.

Radny i szef klubu PO w Radzie Miasta Robert S. trzy tygodnie temu został złapany przez policję na Trasie Północnej w Zielonej Górze. Miał  prowadzić samochód po spożyciu alkoholu. Wydmuchał 0,7 promila. Wcześniej próbował uciec funkcjonariuszom, był wobec nich agresywny. Policjanci użyli siły.

4 myśli na temat “Zielonogórski radny Robert S. nie stawił się w prokuraturze”

  1. Przykre. Ciekawe kogo gonili panowie Policjanci, kto był pijany i który to prawnik pana S. doradził tak dziwną linię obrony :) ? Przykre to zwłaszcza, że pan S. nadal jest radnym miasta, wykonuje powszechnie szanowany zawód i jakoś nie chce wziąć odpowiedzialności, po męsku, „na klatę”. Widocznie kalkuluje co mu się bardziej opłaca. Czekam więc ze zniecierpliwieniem na przymusowe doprowadzenie do prokuratury, bo w końcu pan S. będzie musiał stanąć twarzą w twarz z przedstawicielem wymiaru sprawiedliwości.

  2. Czyżby obrona Pan S szedła w kierunku schizofrenii paradoidalnej ?

  3. Pewnie wypisał sobie L4. A tak na serio to jestem przekonany że ujdzie mu to płazem. Jedna z wielu takich samych historii pijanych lekarzy. Przykre ale prawdziwe.

  4. Panie Sapa, z kim Pan strzelił lufkę? ten pana „przyjaciel” uprzejmie doniósł policji…. A tak swoją drogą, to myślę, że to trochę naciągane, bo trudno mi uwierzyć, żeby gość zrobił taki numer,że po alkoholu wsiada do auta. Jakoś nie mogę uwierzyć, taki głupi i bezmyślny raczej nie jest.

Dodaj komentarz