Emil Rajković, trener Stali Ostrów – Stelmet faworytem, ale mam nadzieję, że zrobimy niespodziankę

19:11

18 maja 2017

Jacek Białogłowy

kierownik działu sportowego  +48 68 4555 527

W piątek w hali CRS rusza półfinał Polskiej Ligi koszykówki. Stelmet BC ZGóra zagra pierwszy mecz w serii best-of-five ze Stalą Ostrów. Za faworyta uznaje się mistrzów Polski, ale Stal po znakomitej II fazie sezonu zasadniczego i wygranej 3-0 w ćwierćfinale PLK teraz chce sprawić niespodziankę w pojedynkach ze Stelmetem BC. O takich nadziejach mówi m.in. trener ostrowian Emil Rajković, z którym rozmawialiśmy telefonicznie.

Co pan powie o I rundzie? 

Pierwsza runda playoffów była właściwie taka, jak oczekiwaliśmy w przypadku Stelmetu. Polfarma grała dobrze, ale jedna wygrana to było wszystko, co mogła zrobić. Jeśli chodzi o mój zespół to to 3-0 z Dąbrową to to nie jest do końca prawdziwy obraz tego, co się działo, bo wszystkie trzy mecze były na styk. Dąbrowa grała bardzo dobry basket, a my mieliśmy trochę więcej szczęścia i dzięki temu skończyliśmy na 3-0.

Jeśli chodzi o mecze Polskiego Cukru z Rosą to spodziewałem się, że wygra tę rywalizację Rosa. No ale jak widzieliśmy – w dwóch meczach mieli wielką przewagę i roztrwonili to – nie mieli szczęścia i byli niewystarczająco skoncentrowani.  I to jest trochę niespodzianka, że Toruń wygrał. No i Czarni kontra Anwil – tu duża niespodzianka, bo Anwil był drugim – obok Stelmetu – faworytem do mistrzostwa, ale Czarni znaleźli drogę do pokonania Anwilu i to jest sensacja. I nie chodzi o to, że Czarni grali dobrze, bo to dobry zespół,  ale o to, jak grał Anwil w stosunku do tego, jaki ma skład i potencjał.

 

 A jeśli porównamy zespoły, które awansowały – kto wyglądał najlepiej?

 

Nie da się porównać tych drużyn w taki sposób, bo wszyscy grali z innymi rywalami. Możemy mówić po prostu, że Czarni grali dobrze, Cukier grał dobrze, Stelmet grał dobrze. Ale kto wyglądał najlepiej – nie powiem. Najlepszy będzie ten, kto wygra mistrzostwo.

 

A co pan powie o Stelmecie w I rundzie? To chyba nie był mistrz w swoim najlepszym wydaniu?

 

Najpierw powiem, że jeśli chodzi o potencjał to to jest najlepszy skład  lidze z największym potencjałem. Lekko za nimi był Anwil i za plecami tych dwóch zespołów kilka drużyn wyrównanych. Teraz my i Cukier zrobiliśmy krok do przodu. Ale nadal jesteśmy za Stelmetem gdy mówimy o składzie – długości ławki, głębokości składu i jakości zawodników. Natomiast jeśli chodzi o formę na te chwilę – według mnie Stelmet gra tak, żeby osiągać zwycięstwo. Wkłada w mecz tylko tyle siły ile potrzeba, żeby wygrać. I w zależności od tego, z kim grają, z zespołem z jakiej półki – taką pokazują jakość. Czyli – jeśli będą grali z lepszymi drużynami – będą grali lepiej. Wtedy będą pokazywać swój potencjał. Żeby mieć szanse na zwycięstwo musimy pokazać maksimum naszych umiejętności, Każdy z zawodników! I wtedy mamy szansę w tej serii.

 

Pan ma w składzie MVP Shawna Kinga, ma pan doskonałego rozgrywającego – Aarona Johnsona, ma pan Marca Cartera, który eksplodował w playoffach, jest Nikołow – czy nie jest tak, że pan ma w tej chwili najlepszy zagraniczny skład w tej lidze?

 

 Jeśli przypomnimy sobie początek ligi to mieliśmy bilans 1-5, 2-6 i zastanawiano się, czy nie będzie problemów z utrzymaniem się w lidze. Potem pomału poszliśmy do przodu, zmieniliśmy część graczy, osiągnęliśmy playoff, teraz jesteśmy w I czwórce….Szybko zapomniano to co działo się na początku, a pamięta się tylko ostatnią część sezonu….Myślę, że bardzo się rozwinęliśmy w czasie tego sezonu. A co do graczy – myślę, że pokazali, że są zawodnikami wysokiej jakości. Udowodnili sobie i wszystkim w Polsce, że są naprawdę dobrymi zawodnikami. A kto jest najlepszy…zobaczymy na koniec ligi!

 

No dobrze – ale zgadza się Pan z tą tezą, że obcokrajowcy u Pana są najlepsi?

 

Powiem tak – w każdym sezonie, w którym pracowałem, w każdym klubie moi zawodnicy byli najlepsi dla mnie. Dawałem im swoje zaufanie, bo wierzyłem, że są najlepsi. I wspólnie chcieliśmy osiągać wielkie wyniki. Jeśli spojrzysz w przeszłość ich karier, w ich biografie, ceny – wtedy nie ma co porównywać naszych obcokrajowców i obcokrajowców Stelmetu. Wiemy, kim jest Dragicević i gdzie grał, wiemy kto to jest Florence i gdzie grał. Wiemy, gdzie grał Kelati w karierze!!! Nie zmuszaj mnie do wymieniania, co osiągnęli inni w karierze i za ile grają, a za ile grają nasi zawodnicy. Nie lubię takich porównań – mówię jeszcze raz: dla mnie najlepsi są moi zawodnicy, wierzę w moich zawodników. A jeśli zapytasz o polskich zawodników to powiem to samo – moi koszykarze są najlepsi dla mnie. Zrozum – jeśli spojrzysz na papier to tak – Stelmet ma zawodników z lepszą karierą, reprezentantów Polski, z większymi zarobkami…Kto jest lepszym graczem Koszarek czy Ochońko? Kto jest lepszy – Zamojski czy Chanas? Gruszecki gra 5 minut w Stelmecie, a w Stali byłby w wyjściowej piątce! Ale dla mnie to moi gracze są najlepsi. I tyle!

 

Wiele osób w Polsce mówi – Stal ma dobry graczy, doświadczonych, ale też trochę wiekowych. Czy to w playoffach nie będzie miało znaczenia?

 

Ja się tylko modlę, żeby moi zawodnicy byli zdrowi. Jeśli będzie zdrowie to oni mają serce i charakter, żeby grać tyle meczów ile potrzeba. Natomiast jeśli pojawią się choroby to może nas to wybić z rytmu i może wtedy być trudno, bo mamy zaplanowane 5 gier w tej serii w 10 dni. Ale mam nadzieję, że problemów  nie będzie i moi zawodnicy pokażą swoje najwyższe umiejętności, ten charakter i serce w walce przeciwko Stelmetowi.

 

A jest pan zły, że zmieniono kalendarz i mecz nr 2 jest w poniedziałek, a nie w niedzielę, i już dwa dni później mecz nr 3 i jest mniej odpoczynku?

 

 Nie mogę być zły na coś, co zupełnie nie zależy ode mnie. To była decyzja PLK, zagrały względy telewizyjne, muszę to szanować i tyle. Nie będziemy przecież płakać – że mamy problem, że mniej czasu na odpoczynek, że to że tamto. Nie ma to sensu. Robimy swoją robotę. Próbujemy zminimalizować problem, a pracujemy tak, żeby powiększać swe przewagi. Nie ma co o tym rozmawiać, bo co ja tu mogę zmienić, no co?

 

Wygraliście ze Stelmetem mecz u siebie. Znaleźliście sposób na zielonogórzan. Czy w takim razie jest możliwe powtórzyć taktykę, zagrywki, zasłony i po prostu w ten sam sposób zagrać jak wtedy i wygrać? Myślał pan o tym?

 

Powiem tak – jestem trenerem od 12 lat. I brałem udział w wielu meczach playoffów  moim kraju, na Bałkanach…Kiedy nadchodzą playoffy zaczynasz analizować rywala choć go przecież dobrze nasz. Ale znowu szukasz słabości, gdzie można uderzyć, w którym miejscu jest najsłabszy i gdzie go można zaskoczyć. To jest część naszej pracy. I jeśli masz naprzeciwko siebie rywala teoretycznie lepszego musisz coś na niego znaleźć, żeby go zaskoczyć, uczynić go niepewnym siebie.

No więc jaki jest Pana sposób na pokonanie Stelmetu?

 

 Najważniejsze jest, żeby wszyscy moi zawodnicy byli zdrowi i potrafili zagrać na maksimum swoich umiejętności. I muszą wdrożyć w życie plan, który mamy na Stelmet. Każdy musi dać z siebie tyle co potrafi i w obronie i w ataku. I musi szanować nasz plan. I wtedy mamy szanse na pokonanie Stelmetu.

 

A czy Pan w Ostrowie wyczuwa już teraz presję? Coś typu: awansowaliście do półfinału, wyglądacie bardzo dobrze – pokonajcie Stelmet! Jest coś takiego?

               

Nikt nie może nakładać na nas takiej presji, bo osiągnęliśmy już i tak więcej niż od nas oczekiwano. Jedynie my sami możemy narzucać coś sobie. Ja nakładam na siebie presję – chcę wygrać wszystko do końca. I zawodnicy nakładają sobie presję. Ale nikt inny tego robić nie może. Takiej presji zewnętrznej nie chcemy. Chcemy żeby nas motywowano, żebyśmy zagrali na 100 procent możliwości.

 

 

 

               

 

 

 

 

 

               

 

 

 

 

Dodaj komentarz