Jeśli warunki się utrzymają, w Polsce będzie można jeszcze najbliższej nocy obserwować zorze – powiedziała we wtorek (20 stycznia) PAP Helena Ciechowska z Centrum Badań Kosmicznych PAN.
Ekspertka z Centrum Prognoz Heliogeofizycznych (CPH) w CBK PAN wyjaśniła, że obecnie trwa burza geomagnetyczna kategorii G4, czyli bardzo silna.
Czym są burze geomagnetyczne?
Burze geomagnetyczne to zaburzenia ziemskiego pola magnetycznego wywołane intensywnym wiatrem słonecznym. To wyrzucane przez Słońce obłoki plazmy (naładowanych cząstek), które przemieszczają się z prędkością do 2000 km/s. Według skali wprowadzonej przez NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration, amerykańska agencja rządowa ds. badania i prognozowania zjawisk atmosferycznych, oceanicznych i klimatycznych) burze dzieli się na kategorie od G1 (słaba) do G5 (ekstremalna).
Helena Ciechowska podała, że prognozy NOAA wskazują, iż zaburzone warunki geomagnetyczne utrzymają się przynajmniej do jutra. Jednak – jej zdaniem – trudno powiedzieć, czy zorza będzie widoczna w Polsce także w najbliższych dniach.
Po zaciemnionej stronie globu widać ją obecnie doskonale. Podobnie było zeszłej nocy u nas, po godzinie 22 dało się ją zobaczyć z centrum Warszawy, co świadczy o tym, że warunki były naprawdę korzystne. Obserwacjom służyło też to, że Księżyc jest w nowiu i jego światło nie jest intensywne. Jeśli jednak coś będzie dało się jeszcze zobaczyć dzisiaj po zmroku, to raczej nie będzie już tak silne
– zaznaczyła.
Zapowiedziała, że możemy spodziewać się nadal słabszych burz, na przykład kategorii umiarkowanej G2.
Należy obserwować parametry i prognozy pogody kosmicznej. Jeśli takie warunki się utrzymają, to może w Polsce będzie można jeszcze dziś po zmroku obserwować zorze
– oceniła.
Poinformowała, że intensywna zorza w nocy z poniedziałku na wtorek (19/20 stycznia) była związana z silnym i długotrwałym rozbłyskiem klasy X1.95, który pojawił się w aktywnym regionie 4341 na Słońcu. Nastąpił wtedy duży koronalny wyrzut masy (ang. Coronal Mass Ejection, CME) – a wraz z nim silny wiatr słoneczny.
Jak powstają zorze polarne?
Kiedy wiatr słoneczny dociera w okolice Ziemi, natrafia na jej pole magnetyczne, które powoduje odchylanie trajektorii cząstek. Poruszają się one wzdłuż linii pola magnetycznego i wzbudzają atomy w atmosferze w obszarach okołobiegunowych. Skutkiem tego są właśnie zorze. Zazwyczaj możemy je obserwować za kołami podbiegunowymi, ale gdy warunki są sprzyjające, zdarza się je dostrzec też w niższych szerokościach geograficznych, także w Polsce.
Ekspertka CBK PAN dodała, że po ostatnim rozbłysku na Słońcu wystąpiła też burza radiacyjna klasy S3 (silna). Burze radiacyjne oznaczają wzrost promieniowania związany z większą liczbą cząstek energetycznych, zwłaszcza protonów.
Tego rodzaju zjawiska wpływają na komunikację radiową i mogą ją utrudniać
– powiedziała rozmówczyni PAP.
Dodała, że z jej informacji wynika, iż burza klasy S3 już się skończyła.
Helena Ciechowska przypomniała, że zorze są najlepiej widoczne na ciemnym niebie, a duże zanieczyszczenie świetlne w miastach zwykle nie pozwala na ich obserwacje. Oglądanie zorzy utrudniają lub uniemożliwiają też chmury, ale prognozy IMGW wskazują, że noc z wtorku na środę ma być pogodna, a następnej nocy spodziewane jest lekkie zachmurzenie.
Zorze polarne występują także na niektórych innych planetach Układu Słonecznego. Obserwowano je na przykład na Jowiszu, Saturnie, Uranie i Neptunie.
