Rosyjskie służby podsuwają dziennikarzom polski ślad w zamachu na wiceszefa wywiadu wojskowego GRU.
W piątek w Moskwie zamaskowany mężczyzna kilkakrotnie strzelił do generała Władimira Aleksiejewa. Wysoki rangą wojskowy sporządzał listy ukraińskich celów atakowanych przez rosyjskie bezzałogowce i kierował niektórymi operacjami dywersyjnymi w krajach europejskich. Z doniesień rosyjskich mediów wynika, że Władimir Aleksiejew został ranny w nogę, rękę i klatkę piersiową. Po operacji odzyskał przytomność. Jego stan jest ciężki, ale stabilny.
Dwa dni po zamachu rosyjskie służby podały, że dzięki pomocy Zjednoczonych Emiratów Arabskich ujęły sprawcę – 66-letniego Rosjanina urodzonego na Ukrainie Lubomira Korbę. Mężczyzna miał działać na zlecenie Ukraińców, którzy przygotowywali go do zadania na poligonie w rejonie Kijowa. Rosyjskie media podały, powołując się na Federalną Służbę Bezpieczeństwa, że w przygotowanie zamachu zamieszane są polskie służby.
Według FSB, współodpowiedzialny za zamach Wiktor Wasin miał przyznać się, że był zwolennikiem Fundacji Walki z Korupcją, założonej przez zamęczonego w rosyjskim łagrze lidera rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego. Organizacja została uznana przez moskiewski reżim za terrorystyczną. Moskwa ściga wszystkie osoby z nią związane, a nawet takie, które kiedykolwiek publikowały treści związane z tą organizacją lub wspierały ją datkami.









RADIO ZACHÓD


