Kolejnych pięciu posłów Polski 2050 może zasilić klub Centrum

Według polityków PSL, z którymi rozmawiała PAP, pięciu kolejnych posłów Polski 2050 może zasilić klub Centrum. W rozmowach kuluarowych słychać, że kilka osób jeszcze się waha, czy zostać w Polsce 2050, czy przejść do Centrum – podkreślają. W ich ocenie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz może straci tekę ministra.

W środę (18 lutego) minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ogłosiła odejście, wraz z grupą parlamentarzystów, z Polski 2050 i powołanie nowego klubu parlamentarnego o nazwie Centrum. 

Deklaracje przystąpienia do tego klubu zgłosiło 15 posłów i 3 senatorów z dotychczasowego klubu Polski 2050. Oznacza to, iż w klubie Polska 2050 pozostanie 15 posłów, co jest minimalną liczbą pozwalającą na dalsze trwanie klubu parlamentarnego. 

Szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, odnosząc się do rozłamu w ugrupowaniu, oceniła, że część posłów nie zaakceptowała wyniku demokratycznych wyborów w partii i zdezerterowała z jej szeregów. Zapewniła, że ugrupowanie pozostaje wyrazistym centrum, wiernym swojej tożsamości i koalicji 15 października. 

PAP zapytała polityków PSL o rozłam w Polsce 2050 oraz o to, jakie to może przynieść konsekwencje dla koalicji rządowej. 

Według jednego z posłów Stronnictwa po rozłamie w Polsce 2050 obecna szefowa tego ugrupowania Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz prawdopodobnie straci tekę ministra i nie zostanie wicepremierem.

Uważam, że tak będzie, bo stan Polski 2050 po operacji jest bardzo zły

– ocenił. 

Niestety pani Pełczyńska-Nałęcz nie zdała pierwszego najważniejszego testu, czyli jedności. I dzisiaj będzie – moim zdaniem – ponosić tego kolejne konsekwencje

– powiedział polityk PSL. 

Rozmówca PAP stwierdził, że b. lider Polski 2050, wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia „był zakładnikiem Pełczyńskiej-Nałęcz”. W jego ocenie, stanowisko utrzyma natomiast szefowa MKiŚ Paulina Hennig-Kloska. 

Polityk pytany, czy posłowie Polski 2050 prowadzą jakieś rozmowy z PSL o dołączeniu do ich klubu, polityk przyznał, że tak. Ale – jak zaznaczył – „my, mając doświadczenia z 2015 roku, nie zachowujemy się tak, jak ci, którzy chcieli nas wtedy doprowadzić do rozbioru”.

To nie nasz styl

– podkreślił rozmówca PAP. 

Inny poseł PSL stwierdził, że sprawa wokół Polski 2050 jest bardzo skomplikowana.

Widać, że mimo zapewnień o tym, iż nieważne czy wybory na przewodniczącą wygra Pełczyńska-Nałęcz czy Hennig-Kloska, nie udało się tej formacji utrzymać jedności

– podkreślił polityk. 

Przyznał, że czeka na dalszy rozwój sytuacji, ponieważ słyszał o powiększeniu się klubu Centrum.

Na chwilę obecną klub ten liczy 15 posłów, ale może ich być nawet 20. Część osób, wiem o tym z rozmów oraz spotkań na korytarzach sejmowych, waha się jeszcze, czy zostać w klubie Polski 2050, czy przejść do tego nowego klubu

– przekazał poseł. 

Na pytanie, czy politycy Polski 2050 prowadzą jakieś rozmowy z PSL o przejściu do ich klubu rozmówca PAP zwrócił uwagę, że ludowcy szanują swoich partnerów z Polski 2050 i zawsze są otwarci na dialog oraz współpracę.

Natomiast nie zamierzamy w żadnym stopniu, mówiąc kolokwialnie, podchodzić posłów z Polski 2050

 – oświadczył. 

Zdaniem jeszcze innego posła ludowców to, że Polska 2050 podzieliła się i powstały dwa kluby nie wróży nic dobrego, a także nie jest dobre zarówno wizerunkowo, jak i politycznie.

Myślę, że oni mają duży problem w tej chwili ze sobą, bo jest to partia z dosyć krótką historią i chyba przerosła ich trochę ta forma działania

– ocenił. 

Nie jest to dobre, ale życzyłbym sobie, aby nasza koalicja 15 października na tym nie ucierpiała; żebyśmy nie stracili ani jednego głosu, który teraz mamy

– dodał polityk. 

Pytany, czy politycy Polski 2050 wyrażają chęci dołączenia do klubu PSL, rozmówca PAP podkreślił, że ludowcy zawsze są otwarci.

Jeżeli ktokolwiek chce z nami współpracować na rzecz dobra demokracji, to my zawsze jesteśmy otwarci, ale czy takie rozmowy z politykami Polski 2050 są prowadzone, to tego nie wiem. Kiedyś się coś wspominało na ten temat, ale to chyba z pół roku temu, jeszcze zanim wiadomo było, czy się podzielą, czy nie. A teraz, to nie wiem

– zaznaczył poseł Stronnictwa. 

Rozmówca PAP pytany o polityczną przyszłość Pełczyńskiej-Nałęcz i Hennig-Kloski odparł, że osobiście nie widzi szefowej Polski 2050 na stanowisku wicepremiera.

A co do Pauliny Hennig-Kloski, to Pełczyńska-Nałęcz poinformowała, że cofnęła swoje rekomendacje dla tych, którzy odeszli, ale szczerze nie wiem, co się tutaj wydarzy. Zarówno, jeśli chodzi o jedną panią jak i drugą. Ich przyszłość jest w gestii premiera Donalda Tuska

– stwierdził poseł PSL. 

Pełczyńska-Nałęcz oświadczyła w środę, że osoby, które zdecydowały się odejść z Polski 2050, a zostały ministrami i wiceministrami z rekomendacji jej partii, tej rekomendacji już nie mają. Dodała, że w praktyce ich przyszłość zależy od Koalicji Obywatelskiej.

Niech idą teraz do KO i pytają się, jaka jest przyszłość ich stanowisk

– powiedziała.

Exit mobile version