Lechia tylko zremisowała we Wrocławiu, choć miała rzut karny na zwycięstwo

fot. Paweł Górski

fot. Paweł Górski

Piłkarze Lechii Zielona Góra bezbramkowo zremisowali na wyjeździe ze Ślęzą Wrocław w ramach 24. kolejki III ligi.

Z przebiegu spotkania można powiedzieć, że to sprawiedliwy remis, bo żadna z ekip nie miała wielu groźnych okazji bramkowych. W pierwszej pół godzinie gry to gospodarze pokazywali się z dobrej strony, raz piłka musnęła nawet poprzeczkę bramki Lechii. Później Zielonogórzanie potrafili odpowiedzieć akcjami chociażby przez prawe skrzydło, ale generalnie brakowało tzw. „setek”.

W drugiej połowie w 63 minucie Kamil Popowicz ze Ślęzy upadł w polu karnym gości, ale sędzina nie zdecydowała się wskazać na „wapno”. Zrobiła to natomiast w doliczonym czasie gry, gdy jeden z Wrocławian zagrał ręką w swojej „szesnastce”. Rzutu karnego nie wykorzystał jednak Kamil Olek i wciąż było 0:0. Minutę później gospodarze mieli jeszcze groźny rzut wolny z 16. metra, ale Jakub Bursztyn fantastycznie obronił kąśliwy strzał Przemysława Marcjana.

Trener Lechii, Sebastian Mordal docenia punkt zdobyty we Wrocławiu:

Szkoleniowiec Ślęzy, Grzegorz Kowalski był po meczu rozczarowany:

Więcej wypowiedzi w poniedziałek i we wtorek w magazynach sportowych Radia Zielona Góra („Dogrywka” oraz „Nasza piłka”).

Exit mobile version