Bolesny łomot na Dołku – Lechia wysoko przegrała ze Świtem

fot. Iwo Rubaszewski

fot. Iwo Rubaszewski

Lechia Zielona Góra przegrała ze Świtem Szczecin aż 1:4 w 7 kolejce piłkarskiej II ligi. To pierwsza porażka Zielonogórzan u siebie w tym sezonie ligowych zmagań. Porażka boli tym bardziej, że Świt przystępował do tego meczu z ostatniego miejsca w lidze, a do tego pozostawał bez zwycięstwa.

W 6 minucie Lechia miała pierwszą groźną sytuacje. Michał Szmigiel miał sporo miejsca w polu karnym po rzucie rożnym, mocno uderzył, ale piłka, po obcierce od rywala, poszybowała nad bramką.

W 17 minucie Marcin Szpakowski w wyniku dwójkowej akcji po prawej stronie pola karnego znalazł się w dobrej pozycji do oddania strzału. Pomocnik uderzył mocno, ale trafił w boczną siatkę. 

W 21 minucie obudził się Świt. Szymon Kapelusz zagrał świetne prostopadłe podanie sprzed pola karnego, które przeszyło obronę Lechii. Adresatem był Alexander Gorgon – zagranie było bardzo mocne, więc były gracz Pogoni Szczecin uderzył instynktownie z pierwszej piłki – wysoko nad bramką.

Goście po raz kolejny stworzyli zagrożenie w 26 minucie. Świt przeprowadził szybką akcję lewą stroną, niefortunnie interweniowali obrońcy Lechii, piłka po przebitce trafiła do Adama Frączczaka, który stanął oko w oko z bramkarzem. Świetnie wyszedł jednak Jakub Bursztyn, skrócił kąt i obronił nogami.

Świt dopiął swego w 30 minucie. Gorgon wypuścił prostopadłym podaniem Frączczaka, który wszedł w pole karne. Igor Kurowski, próbując go zatrzymać, sfaulował. Sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Jedenastkę bardzo pewnie wykorzystał sam Frączczak.

W 45 minucie Igor Kurowski mógł zrehabilitować się za sprokurowany rzut karny. Obrońca Lechii uderzył bardzo mocno z dystansu, ale strzał ofiarnie zablokowali Szczecinianie.

Świt bardzo szybko podwyższył podwyższył prowadzenie. Tak zwanym „centrostrzałem” Konrad Nowak zaskoczył Jakuba Bursztyna – po dośrodkowaniu piłka wpadła w kozioł, wszyscy – włącznie z Bursztynem – myśleli, że ktoś ruszy do piłki. Nikt jednak takiego ruchu nie wykonał i futbolówka wpadła do siatki przy słupku.

W 56 minucie Świt uderza po raz trzeci. Dwójkową akcję na lewej stronie wykreowali Konrad Nowak i Adam Frączczak. Ten drugi łatwo wygrał pozycję z Rafałem Ostrowskim i oddał strzał „z fałsza”. Piłkę z linii próbował wybijać Kurowski, ale interwencja okazała się bezskuteczna. Lechia była już trzy gole w plecy.

W 65 minucie ładnie pograła Lechia. Więcek w szybkim tempie wymieniał się piłką ze Szpakowskim w polu karnym rywali. Więcek oddał strzał, ale został zablokowany.

W 67 minucie sędzia znów wskazał na „wapno” – tym razem dla Lechii. Bargiel otworzył akcję, zagrał do Olka, ten do Dębskiego, który został powalony w polu karnym przez Dawida Szwieca. Do karnego podszedł Kamil Olek i… spudłował. Jego intencje wyczuł Mateusz Abramowicz, który wyłapał strzał.

W 74 minucie było już 0:4. Gorgon zagrał prostopadle górą za linię obrony do Krzysztofa Ropski. Napastnik wyszedł sam na sam i precyzyjnym lobem pokonał Bursztyna. 

Lechia w 84 minucie trafiła do siatki, choć było to trafienie jedynie honorowe. Przemysław Bargiel świetnie przymierzył technicznym strzałem i efektownie zmniejszył rozmiary porażki. 

Exit mobile version