19.09.2026 – L.Talko „Dolcze wita”

Pewnie każdy z nas ma czasem ochotę, by „rzucić wszystko i jechać w Bieszczady”.

Leszek Talko wybrał się jeszcze dalej, bo do słonecznej Toskanii.

Sprzedał swoje polskie mieszkanie, by kupić kilkusetletni dom na włoskiej prowincji, gdzie przeprowadził się wraz z żoną i synem. Takie zaczynanie „od zera”, w dodatku „na obcej ziemi”, staje się nie lada wyzwaniem, obfitującym w paradoksy niczym z komedii pomyłek.

Temperamentni sąsiedzi, wyludniające się miasteczka i nieokiełznany chaos – albo go kochasz, albo nienawidzisz.

Talko opisuje autentyczną, choć pełną sprzeczności Italię.

Dlaczego Włosi dziwią się remontowaniu domu albo kupowaniu nowego auta, a jednocześnie nie żałują kilkudziesięciu tysięcy euro, by wynająć namiot na plaży?

Dlaczego, gdy chcą kupić dom, najpierw pytają, jak daleko jest z tego domu do baru? A jeśli dowiadują się, że daleko lub, co gorsza, że baru nie ma – nie zadają już innych pytań?

… bo przecież nie ma sensu żyć bez kawy za 1 euro i ukochanego cornetto!

 

Jak straniero staje się lokalsem?

Po licznych przygodach, zabawnych nieporozumieniach i próbie ułożenia swojego polsko-włoskiego życia autor, który dla włoskich sąsiadów pozostanie „Talko” (w końcu kto tam wymówi bez problemu „Leszek”?!), ze straniero staje się pełnokrwistym lokalsem, który:

wie, że dobre wino się pije, a złego nie tyka, i dlaczego lepiej kupować je od razu na litry, a nie na butelki,

pamięta, że do fryzjera czy lekarza nie umawia się na konkretne godziny (a już na pewno nie przez internet),

zaopatruje się w termiczną bieliznę, by… przetrwać zimę w Toskanii, i kupuje osuszacz powietrza, by zapobiec przemoknięciu w domu.

 

(Wydawnictwo Znak)

 

Exit mobile version