Awaria jednostki napędowej to prawdopodobnie najgorszy koszmar każdego kierowcy. W obliczu astronomicznych kosztorysów naprawy, decyzja o wymianie kompletnego bloku na używany często wydaje się jedynym racjonalnym rozwiązaniem. Jednak w pośpiechu, by przywrócić auto do życia, wielu właścicieli popełnia fatalny błąd: montują silnik używany „taki, jaki jest”, nie martwiąc się o stan układu rozrządu.
Niewidzialna pułapka nowoczesnych silników
Popularne silniki z ostatnich piętnastu lat, zwłaszcza marek premium takich jak BMW (serie N47, N57) czy grupy VAG, często cierpią na chroniczną słabość łańcucha rozrządu. Zakup używanego silnika z przebiegiem 100 tys. km to dobra okazja, ale jego łańcuch też jest częścią eksploatacyjną. Montaż takiej jednostki bez weryfikacji to instalowanie bomby z opóźnionym zapłonem pod maską. Jeśli łańcuch pęknie lub rozciągnie się 10 tys. km później, wracasz do punktu wyjścia z podwojonym rachunkiem.
Dlaczego warto to zrobić przed montażem?
To prosta kwestia logistyki i kosztów robocizny. Wymiana zestawu rozrządu na silniku wyjętym z auta jest operacją stosunkowo prostą i szybką dla mechanika, ponieważ dostęp jest idealny. Gdy silnik trafi już pod maskę, dostęp staje się utrudniony, a czasem wręcz niemożliwy bez ponownego demontażu osprzętu (szczególnie w przypadku rozrządów umieszczonych z tyłu bloku). Oszczędność przy zakupie zamienia się wtedy w finansową studnię bez dna w warsztacie.
Rozwiązanie: spokój ducha w wersji „Plug & Play”
Kluczem do udanej naprawy jest przewidywanie. Zamiast grać na loterii z nieznanym blokiem, lepiej postawić na jednostki zweryfikowane. Tutaj wkracza ekspertyza dostawców takich jak Global Parts. Oferując silniki używane, w których zestaw rozrządu został już wymieniony na nowy przed sprzedażą, eliminują główne ryzyko.
Wybierając takie rozwiązanie, płacisz nie tylko za kawałek metalu, ale za pewność, że Twoje auto nie wróci do warsztatu w przyszłym miesiącu. To idealny balans między ceną części używanej a niezawodnością nowej.
