W sobotę (21 lutego) w wieku 73 lat zmarł w Witten w Niemczech Adam Sandurski, jeden z najwybitniejszych polskich zapaśników w stylu wolnym, medalista olimpijski z Moskwy – poinformowała PAP rodzina sportowca. Mierzący 214 cm zawodnik stawał też na podium mistrzostw Polski, świata i Europy.
Sandurski urodził się 8 lutego w 1953 r. w Zarzeczu pod Przeworskiem. Reprezentował barwy Stali Rzeszów. Ze względu na swoje warunki fizyczne – 214 cm wzrostu i 135 kg wagi – nazywany był „olbrzymem z Rzeszowa”.
Dzięki wzrostowi był dla wielu zapaśników, nie tylko krajowej czołówki, trudnym do pokonania rywalem. Nad rozwojem jego kariery czuwali trenerzy Jan Małek, Bronisław Ginalski, Eugeniusz Najmark i Jan Żurawski.
Walkę o brązowy medal olimpijski w Moskwie w kategorii powyżej 100 kg rozpoczął od pokonania już w 1.15 minucie pojedynku Kubańczyka Arturo Diaza. W kolejnej dał powalczyć o trzynaście sekund dłużej Brytyjczykowi Matthew Spencerowi Clempnerowi, a w kolejnych zwyciężył 6:0 Miguela Zambrano (Peru) i Andrieja Janko (Rumunia) 10:0. W finale uległ 3:6 Sosłanowi Andijewowi (ZSRR) oraz zremisował z Jozsefem Ballą (Węgry) 4:4, co dało mu miejsce na najniższym stopniu podium.
Sandurski startował także w igrzyskach olimpijskich w Seulu w 1988 roku, kończąc rywalizację w wadze superciężkiej (130 kg) na siódmym miejscu w gronie piętnastu startujących.
W bogatym dorobku miał osiem tytułów mistrza Polski w latach 1978-1984 i 1988. W mistrzostwach świata zdobył trzy krążki; brązowy w Skopje (1981) oraz srebrne w Edmonton (1982) i rok później w Kijowie. Z mistrzostw Europy przywiózł sześć medali: srebrny z Joenkoepingu (1984) oraz brązowe z Bukaresztu 1979, Prievidzy (1980), Łodzi (1981), Warny (1982) i Aten (1986).
Był sportowcem niezwykle popularnym, wielokrotnie laureatem nagrody „Złoty” Pas” redakcji katowickiego „Sportu” dla najlepszego zapaśnika stylu wolnego. Ze swoim najlepszym przyjacielem Janem Falandysem – też zapaśnikiem w stylu wolnym – tworzyli niezwykle popularny duet, nie tylko w tej dyscyplinie.
Siłacz niezwykły (krzepę zdobywał dzięki pracy fizycznej na roli, w zakładzie przewijającym silniki elektryczne i w żwirowni, gdzie ładował na samochody gruby piach), przypadkiem odkryty dla sportu (w szkole go nie uprawiał, gdyż był za mały), kiedy przed dwudziestym rokiem życia gwałtownie urósł i stał się obiektem zainteresowania poszukiwaczy koszykarskich talentów. Ale mimo 2 metrów i 14 centymetrów do basketu się nie nadawał (niewielka skoczność, słaba szybkość, a w związku z tym niecelny rzut). Jego siłę można było wykorzystać w zapasach, choć i tu były problemy (miał mocne ramiona i ręce, ale słabiutkie nogi). Przy drugim podejściu (przerwa w treningach) w zapasach jednak pozostał, ale brak przygotowania sprawnościowego (w młodości) pozbawił go najwyższych sportowych zdobyczy, choć i tak na matach całego świata odniósł wiele sukcesów
– tak Sandurski został przedstawiony na portalu olimpijski.pl.
Po zakończeniu kariery wyjechał do Niemiec, gdzie zamieszkał w Witten.









RADIO ZACHÓD


