Wrócił Hall, była walka, ale Stal wygrała w hali CRS

Enea Stelmet Zastal Zielona Góra przegrał w PLK ostatni mecz w tym roku. Osłabiony zespół Davida Dedka uległ w hali CRS Argedowi BM Stali Ostrów Wielkopolski 87-92.

Zastal zagrał bez Jana Wójcika, który miał operację(zawodnik prosi o niepodawanie, co się stało) i będzie pauzował prawdopodobnie około miesiąca. 

Wrócił po urazie kolana Darious Hall, ale początkowo widać było, że brakuje mu czucia gry po miesiącu. W II połowie jednak grał już lepiej, a w III kwarcie uraczył kibiców m.in potężnym wsadem. 

Początek meczu dla szybkiej, twardej Stali i 8-2 dla niej w 3 minucie. Ale potem znakomite 60 sekund Zastalu i ekipa Davida Dedka wyszła na prowadzenie 12-11 po trafieniach Kikowskiego, Woronieckiego i Musića. 

Potem słaby atak Zastalu, świetne kontry gości, którzy odskakują nawet na 10 punktów, a kwarta kończy się prowadzeniem Stal 25-19. 

Nasz zespół dobrze wchodzi w II kwartę i w 13 minucie po trafieniach Washingtona, Grossella i Kikowskiego doprowadza do wyrównania 25-25!

Mimo krótkiego składu zespół Dedka walczy i to się podoba kibicom. Problemem jest rzut za trzy – Zastal rzuca z obwodu na 30 procentach, rywal – prawie 50.

Końcówka wyrównana, częściej prowadzą goście, ale Zastalowcy napierają i są blisko. O wyniku decydują trójki Stali – ta w I połowie trafia ich aż 10! I po 20 minutach prowadzi  46-38.

Niestety 3 kwartę lepiej zaczęli goście – mocno w obronie, Zastal się pogubił i Stal uciekła na 60-46!. 

Potem jednak ruszył team Dedka – Musić, Kikowski i Hall doprowadzili do 57-62. Kibice szaleli na trybunach, ale końcówka znów dla gości i przed 4 kwartą było 69-59 dla nich.

W ostatnich 10 minutach Stal miała już 15 punktów przewagi(64-79 w 35 min.), Zastal pudłował za 3, ale walczył do końca. Rywale za szybko chyba myśleli, że jest po meczu i po kolejnym zrywie Zastalu było już tylko 86-82 dla przyjezdnych. Do końca było 49 sekund, ale mimo starań zielonogórzan odrobić strat już się nie dało.

 Odnotujmy, że w 33 minucie trener Zastalu wpuścił na parkiet, po raz pierwszy od wielu tygodni, Michała Plutę. Ten zaskakujący manewr nie zmienił sytuacji gospodarzy. 

 

 

Exit mobile version