Sąd Okręgowy w Białymstoku zakończył w poniedziałek (1 czerwca) postępowanie dowodowe w procesie jedenastu osób oskarżonych o oszustwa metodą na policjanta i prokuratora. Pod koniec czerwca strony mają wygłosić mowy końcowe, mogą być potrzebne do tego dwie rozprawy.
Najpóźniej dwa tygodnie po zakończeniu mów końcowych zapadnie wyrok pierwszej instancji.
Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. Przestępstwa zostały popełnione na terenie całego kraju od połowy września 2021 roku do końca kwietnia 2022 roku, a pokrzywdzonymi są w większości osoby w podeszłym wieku.
Po ustaleniu danych i zatrzymaniu przez policję pierwszych tzw. odbieraków, do wszczętej sprawy dołączane były kolejne wątki. Część z osób pokrzywdzonych ma w sprawie status oskarżycieli posiłkowych. Zarzutami (chodzi nie tylko o oszustwa, ale też za działanie w zorganizowanej grupie przestępczej) śledczy objęli przestępstwa na szkodę 38 osób (niektóre z nich już zmarły); łączna kwota wyłudzeń, to ponad 1,7 mln zł oraz 47,5 tys. dolarów.
W poniedziałek (1 czerwca) w drodze telekonferencji sąd przesłuchał ostatnich świadków, seniorów z województw: lubuskiego, śląskiego i małopolskiego. Każde z tych oszustw miało inny scenariusz, seniorzy stracili od kilkunastu do 20 tys. zł.
Starszy mężczyzna z Zielonej Góry zeznał, że przestępcy przekonali go, iż jeden z jego wnuczków spowodował wypadek i potrzebne są pieniądze na szpitalne leczenie osoby, którą potrącił.
Przyszedł do mnie zamaskowany mężczyzna, dałem mu 17,5 tys. zł
– mówił.
Ostatecznie okazało się, że z racji problemów z pamięcią i dużych emocji, opowiedział sądowi przebieg nieudanej próby oszukania go; udało się ją udaremnić, bo starszy pan zadzwonił do córki.
Gdy rzeczywiście przekazał oszustowi pieniądze, przestępcy posłużyli się opowieścią o tym, że ktoś chce mu te pieniądze ukraść, a policja je bezpiecznie przechowa.
Długą historię opowiedziała pani z tego samego miasta, której oszuści powiedzieli, iż są funkcjonariuszami CBŚP. Przekonali ją, że grozi jej napad, więc będą ją chronić i zabezpieczą również jej majątek. Kobieta, jak mówiła – działając w strachu i pod ogromną presją, zdając sobie sprawę, iż może jej grozić niebezpieczeństwo, bo dwóch mężczyzn przyszło do jej mieszkania – oddała 20 tys. zł, które to pieniądze miała odłożone na operację kręgosłupa.
Z kolei mieszkanka Piekar Śląskich została namówiona do wzięcia kredytu. Pojechała do banku, wzięła 20 tys. zł i na poczcie wpłaciła na wskazane konto; oszustka cały czas była z nią połączona przez telefon komórkowy i udzielała instrukcji.
Wszyscy poszkodowani złożyli wnioski o naprawienie szkody.
Według ustaleń śledczych, procederem kierował mężczyzna o pseudonimie „Wujek”. Kontaktował się on z innymi członkami grupy i wydawał im polecenia telefonicznie; dzwonił z numerów z prefiksem niemieckim.
Między członkami grupy był podział ról. Część z nich odbierała pieniądze bezpośrednio od pokrzywdzonych (po wskazaniu im w rozmowach telefonicznych ich adresów) i przekazywała je – zgodnie z poleceniami szefa grupy – wskazanym przez niego osobom, pozostali oskarżeni odpowiedzialni byli za werbowanie kolejnych osób odbierających pieniądze, przyjmowanie gotówki od tzw. odbieraków i przekazywanie dalej, zgodnie z poleceniami szefa.
Przedstawiając historię, na podstawie której dochodziło do oszustw, przestępcy kontaktowali się z późniejszymi ofiarami z numerów z prefiksem brytyjskim, podając się za policjantów bądź prokuratorów. Przekonywali pokrzywdzonych, że ich pieniądze zgromadzone na rachunkach bankowych lub przechowywane w domu, są zagrożone i powinny być przekazane w depozyt policji np. za pośrednictwem osób, które się u nich w tym celu pojawią.
Polecamy
Skradziony w Niemczech luksusowy samochód odzyskany pod Zieloną Górą
Zielonogórscy kryminalni odzyskali luksusowy pojazd skradziony w Niemczech i zatrzymali podejrzanego o paserstwo. Do akcji doszło we wtorek (26.05) w...
Czytaj więcejDetails









RADIO ZACHÓD





