KP Świdnica pokonała na wyjeździe 4:3 Zorzę Ochla w hitowym starciu 7 kolejki zielonogórksiej klasy okręgowej. W meczu nie zabrakło zwrotów akcji, pięknych goli a także czerwonej kartki. Zabrakło za to trenera gości, Michała Grzelczyka, którego formalnie zastąpił występujący w tym meczu Dominik Skrzyński.
KP Świdnica mogła świetnie wejść w mecz. Już w 2 minucie Sebastian Żukowski sfaulował Kacpra Żaka w polu karnym – sędzia wskazał na „wapno”. Do rzutu karnego podszedł Artur Małecki, uderzył w prawy dolny róg bramki, ale jego intencje świetnie wyczuł Wojciech Fabisiak, który wybronił „jedenastkę”.
Niewykorzystana sytuacja bardzo szybko się zemściła. W 9 minucie Maciej Brzeźniak posłał dośrodkowanie w pole karne, piłka odbiła się od Daniela Berskiego, który zanotował bramkę samobójczą.
Zorza nie zamierzała się zatrzymywać. Jeszcze w 9 minucie, chwilę po rozpoczęciu gry od środka przez Świdniczan, gospodarze założyli pressing na obrońcach. Aleksander Kobusiński przejął piłkę i wyszedł sam na sam. Kąt próbował skrócić bramkarz, Adrian Sala, ale zamiast tego sfaulował napastnika. Do piłki dopadł jednak Miłosz Smoleń i wślizgiem wbił ją do bramki. Sędzia wrócił jeszcze do faulu Sali i pokazał mu żółtą kartkę.
W 18 minucie KP Świdnica złapała kontakt. Do bezpańskiej piłki przed polem karnym dopadł Aron Athenstadt, który bez namysłu huknął na bramkę i umieścił piłkę przy samym słupku.
26 minucie sytuacja gości bardzo się skomplikowała. Adrian Sala rozpoczynał akcję od bramki, zanotował jednak podwójne dotknięcie piłki, które przerwało korzystną akcję – poskutkowało to rzutem wolnym pośrednim, ale także drugą żółtą kartką dla golkipera. Jego miejsce między słupkami zajął rezerwowy bramkarz, Aleksander Bajon, a KP Świdnica musiała grać w osłabieniu. Wykonywany kilka chwil później rzut wolny pośredni nie pogłębił problemów przyjezdnych – Maciej Brzeźniak posłał strzał, który zatrzymał się na murze graczy Świnicy, ustawionym na linii.
Czerwona kartka w żaden sposób nie podłamała Świdniczan – ba! – wręcz ich napędziła. W 41 minucie Małecki dośrodkował piłkę w pole karne. Tam dużo miejsca miał Kornel Wieczorek, który głową wyrównał stan rywalizacji.
To nie było ostanie słowo gości w pierwszej części gry. W 44 minucie Wieczorek znalazł się sam na sam z Fabisiakiem, wyczekał bramkarza i pewnie wykończył sytuację, w 3 minuty kompletując dublet.
Przerwa nie zahamowała piłkarzy ze Świdnicy, którym nadal było mało. W 47 minucie Artur Małecki najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym i posłał piłkę do siatki, rehabilitując się za zmarnowany karny z początku meczu.
W 54 minucie Wieczorek wypuścił podaniem Jana Ziołę na prawym skrzydle. Zioła wyszedł sam na sam, ale górą z tej sytuacji wyszedł Fabisiak.
W 68 minucie swoją szansę na bramkę kontaktową. Miłosz Smoleń uderzył z bliska po wstrzeleniu piłki w pole karne, ale chybił i posłał piłkę obok bramki.
W czwartej minucie doliczonego czasu gry gospodarze złapali kontakt. Łukasz Ziętek świetnie przymierzył z rzutu wolego i efektownie pokonał Bajona. Gol padł jednak z punktu widzenia Zorzy za późno – sędzia od razu po trafieniu zagwizdał po raz ostatni.
„W naszych głowach dopisaliśmy sobie trzy punkty w tabeli i przestaliśmy grać w piłkę”, mówił Maciej Wysocki, trener Zorzy:
Łukasz Janus z Zorzy Ochla zwrócił uwagę, że w ogóle nie było widać, ze gospodarze grali w przewadze liczebnej:
Dominik Skrzyński, poza kwestiami boiskowymi, tłumaczył dlaczego dziś przy linii zabrakło trenera Michała Grzelczyka:
Kornel Wieczorek cieszył się ze swoich dwóch trafień dla zespołu ze Świdnicy:
Dzięki dopisanym trzem punktom KP Świdnica jest druga z 15 oczkami na koncie. Zorza jest tuż za nimi, mając punktów 13.









RADIO ZACHÓD


