Aleksandra Mrozek: To jest publiczny lincz

Aleksandra Mrozek

Aleksandra Mrozek

’- To co zrobiono przed filharmonią zielonogórską, to publiczny lincz i pokaz nienawiści który może doprowadzić do tragedii. Tak zwani obrońcy demokracji zapomnieli już jak może skończyć się szczucie na drugiego człowieka – tak podsumowuje niedzielną pikietę w obronie zarządu województwa radna sejmiku Aleksandra Mrozek.

Przypomnijmy, w niedzielę pod filharmonią kilkanaście osób pikietowało w obronie wolnych mediów. Do akcji przyłączyli się obrońcy zarządu województwa, którzy przygotowali tablice z wizerunkami radnych opozycyjnych wobec rządzącej koalicji. Na tablicach był dopisek „kałuża”. Radną Mrozek oburzyła taka forma pikiety. Na swoim koncie na portalu społecznościowym radna napisała m.in., że widowisko mogło mieć bardziej „spektakularny” charakter – zabrakło szubienic i np. kukły płonącego żyda”.

W proteście wzięli udział m.in. dyrektorzy z urzędu marszałkowskiego, bezpośrednio zainteresowani utrzymaniem stanowisk pracy w urzędzie marszałkowskim.

Janusz Rewers pełniący obowiązki dyrektora ds. promocji województwa podczas pikiety zagrzewał do obrony obecnego układu sejmikowego. Zapytany o tablice z wizerunkiem radnych, Rewers odciął się od happeningu:

Oprócz wizerunku radnej Mrozek na plakatach widniały twarze prezydenta Janusza Kubickiego, oraz radnych: Beaty Kulczyckiej, Edwarda Fedko i Wiolety Haręźlak.

Exit mobile version