Ma około 60 centymetrów długości, jest wszystkożerny i stwarza ogromne zagrożenie dla bioróżnorodności – mowa o szopie praczu, który był głównym tematem dzisiejszej konferencji w urzędzie marszałkowskim. Politycy i eksperci dyskutowali na temat sposobów radzenia sobie z tym szkodnikiem, który m.in. przenosi pasożyty i poluje na różne gatunki ptaków.
W województwie lubuskich łowczy każdego roku eliminują blisko 10 tys. szopów. Jak mówi Sebastian Ciemnoczołowski, marszałek województwa lubuskiego, jest to problem, który w ostatnim czasie bardzo się nasilił:
Komisje parlamentarne szukają ustawowych sposobów, które zredukują liczbę szopów w Polsce. – Chcemy wprowadzić rozporządzenie, które zakaże hodowli i wypuszczania na wolność tego gatunku – podkreśla senator Stanisław Gawłowski, przewodniczący Senackiej Komisji Klimatu i Środowiska:
– Musimy stosować normy unijne, które pomogą sytuacji, które obserwujemy m.in. w Niemczech – dodaje prof. Leszek Jerzak, dyrektor Instytutu Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego:
– Z roku na rok zwiększamy liczbę eliminacji szopów w lubuskich lasach – zaznacza Jacek Banaszek, łowczy okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Zielonej Górze:
Dodajmy, że szopy świetnie adaptują się do otoczenia człowieka i coraz częściej można je spotkać na obrzeżach miast, m.in. w Zielonej Górze.









RADIO ZACHÓD
















